O autorze
Dr Paweł Pudłowski – poseł na Sejm RP, przewodniczący Komisji Cyfryzacji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, przedsiębiorca, menedżer, działacz społeczny i sportowy, doktor ekonomii, polityk.

Dr Paweł Pudłowski posiada międzynarodowe doświadczenie – pracował dla BP International m.in. w Wielkiej Brytanii, Holandii, Stanach Zjednoczonych, Turcji, Indiach i Niemczech. Był również wiceprezesem Polskich Linii Lotniczych LOT; Dyrektor Rozwoju dla Marathon Oil Poland i Prezesem Zarządu EnergoGas.

Paweł Pudłowski jest absolwentem Akademii Ekonomicznej w Poznaniu (Summa Cum Laude), stypendystą UE – studia w Leeds (WB), doktorem nauk ekonomicznych nadanym przez Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie; Dyrektorem Górniczym (drugiego stopnia); posiada tytuł Lean – Six Sigma Master Black Belt. Ukończył szkolenia Business Executive na Harvard Business School, INSEAD, Ashridge.

Dr Pudłowski był członkiem Zarządu Polskiego Związku Tenisowego, Wiceprezesem Rotary International w Warszawa City Club, Prezesem Stowarzyszenia Absolwentów Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Żonaty, dwoje dzieci.

Dzika komisja w sprawie dzikiej reprywatyzacji

Sprawa dzikiej reprywatyzacji nieruchomości wymaga wyjaśnienia i rozliczenia. Drogą do tego nie jest jednak propozycja niekonstytucyjnej, specjalnej komisji weryfikacyjnej zaproponowanej przez PiS. Tym bardziej, że jest alternatywa w postaci zgłoszonego do Marszałka Sejmu przez posłów wszystkich partii opozycyjnych projektu komisji śledczej w tej sprawie.

Bezprawie, prawem zwyciężaj

Sprawa dzikiej reprywatyzacji nieruchomości w Warszawie i innych polskich miastach wymaga niezwłocznego wyjaśnienia i rozliczenia. Z pewnością mieliśmy, a być może i mamy, do czynienia z czymś skrajnym. Przypomnę, że w samej Warszawie 40 tysięcy osób straciło dach nad głową. Za bardzo dociekliwi tracili życie. A na to wszystko władza miała zamknięte oczy…

Nie wiem, czym kierowali się czyściciele kamienic, gdzie mieli swoje serce. Czy tłumaczyli sobie to tym, że to jest tylko ich praca, sposób zarabiania na życie? Czy tłumaczyli sobie to tym, że jeśli nie oni, to zrobi to ktoś inny?

Gdy słyszy się te prawdziwe historie dziejące się przecież obok nas i w sensie historycznym teraz, wobec tej wielkiej niesprawiedliwości i nieuczciwym dorabianiu się na majątku państwowym dziesiątek milionów złotych, zrozumiała jest chęć natychmiastowego postawienia pod pręgierzem wszystkich winnych.

Nie dziwi uczucie chęci zemsty, znalezienia winnych i ich pokazowego ukarania bez przestrzegania prawa. Jest to reakcja pierwotna, atawistyczna i przejawiająca się we właśnie zaakceptowanej przez Sejmową Komisję Ustawodawczą propozycji niekonstytucyjnej, specjalnej komisji weryfikacyjnej PiS. Historia zna niestety podobne przypadki stosowane na wschód od Wisły.

Warszawa. Komisja weryfikacyjna może ruszyć już w maju

Powołanie spec-komisji weryfikacyjnej to bardzo zła wiadomość dla tych, którzy oczekują, że problem dzikiej reprywatyzacji w końcu zostanie uczciwie wyjaśniony i zamknięty. Pomysł powołania komisji w kształcie proponowanym przez PiS to próba naprawiania złego jeszcze gorszymi rozwiązaniami.

Jestem gorącym zwolennikiem wyjaśnienia kwestii reprywatyzacji w Warszawie. Co więcej uważam, że należy podejmować zdecydowane działania. Jednak powołanie komisji weryfikacyjnej w proponowanym kształcie doprowadzi do jeszcze większego chaosu, kolejnych procesów sądowych i być może odszkodowań.

Mówcie, mówcie towarzysze… My i tak zrobimy swoje

Proponowane uprawnienia komisji, typowe dla prokuratora czyli np. możliwość przeszukiwania mieszkań, zajęcia rzeczy czy zabezpieczenia zwrotu pieniędzy budzą poważne wątpliwości. Są to bowiem środki zastrzeżone dla postępowania karnego, a nie administracyjnego. Pytanie brzmi, po co komisji, która ma badać dokumenty reprywatyzacyjne takie właśnie uprawnienia? Czyżby pod przykrywką chęci wyjaśnienia sprawy konstruowano właśnie bicz na opozycję samorządową?

PiS proponuje wraz z komisją Radę Społeczną. To ma być gest wobec tych, którzy są lub czują się najbardziej pokrzywdzeni. Ale to zwykłe mydlenie oczu. Kłopot bowiem polega na tym, że Rada nie będzie posiadała żadnych kompetencji poza możliwością wydawania niewiążących opinii. Czyli „pozwolimy się wygadać, a zrobimy, co uznamy za stosowne”.

Niejasne jest też, dlaczego komisji miałaby przewodniczyć jedna osoba, bez zastępców. W tym przypadku najpewniej będzie to Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości. Już w zeszłym roku publicznie poddawałem w wątpliwość także to rozwiązanie. Pan minister jest młodym człowiekiem i wydaje się być dobrego zdrowia, ale co będzie z pracami komisji jeśli zachoruje? Albo nagle wyjedzie pełnić inne obowiązki związane ze stanowiskiem w ministerstwie? Prace zostaną sparaliżowane. Wszyscy będą czekać na powrót wiceministra. Podobnych kwiatków w ustawie jest więcej.

Rozwiązanie: komisja śledcza

Widać wyraźnie, że ustawa spełnia wszelkie kryteria niezgodności z Konstytucją. Można tego uniknąć. Wobec tej bezprawnej formy rozliczenia przeszłości jest alternatywa w postaci zgłoszonego do Marszałka Sejmu przez posłów wszystkich partii opozycyjnych projektu komisji śledczej w tej sprawie. To instytucja sprawdzona w polskim Parlamencie o określonych, szerokich uprawnienia.

Tworzenie wątpliwych prawnie bytów, których efekty pracy będzie można w łatwy sposób zakwestionować i jeszcze żądać odszkodowania to ślepa ulica.
Trwa ładowanie komentarzy...